„Nazywam się Femke i na co dzień jestem przedsiębiorcą. Niedawno kupiłam swoją pierwszą łódź, Orca, z moim mężem Pieterem. Oboje naprawdę lubimy być na wodzie i cieszymy się wolnością, jaką nam to daje. W tej chwili nie mamy dzieci ani dużych obowiązków. Dlatego jest to świetny czas, aby zobaczyć nowe miejsca, poznać nowych interesujących ludzi i odkrywać świat z wody właśnie teraz”.
„Nie mogę sobie przypomnieć mojego pierwszego razu na wodzie. Pamiętam jednak, jak moi rodzice zabierali mnie nad morze, gdy byłem młodszy. Często byłem prześladowany, a to naprawdę mnie uspokajało. Łodzie sprawiały, że czułem się zrelaksowany, spokojny i szczęśliwy. Od tego czasu woda kojarzy mi się z relaksem i ukojeniem”.
Czy możesz wyjaśnić koncepcję pływających freelancerów? Jak wpadłeś na tę koncepcję?
„Kupiliśmy naszą łódź w styczniu w bardzo smutnym stanie. Była własnością pracownika budowlanego, który nie dbał o nią należycie. Dlatego wciąż jesteśmy zajęci jej renowacją. Teraz pracujemy nad wnętrzem łodzi. Chcemy, aby była nowoczesna, luksusowa i nadawała się do wygodnego zamieszkania”.
„Mój mąż i ja poznaliśmy się na Seats2meet. Oboje lubimy łączyć swobodę pracy z poznawaniem nowych ludzi i współpracą z innymi. Lubimy otaczać się innymi przedsiębiorcami i czerpać od nich inspirację. Stąd narodził się pomysł Floating Freelancers. Cieszymy się, że możemy połączyć naszą chęć do pracy z odkrywaniem świata”.
Kiedy zamierzacie przyjąć pierwszych gości?
„Mamy już grupę osób (pierwszych), które chcą zostać z nami od końca lipca. W tym miesiącu planujemy dokończyć małe rzeczy. Chcielibyśmy więc powitać więcej osób od początku sierpnia. Do tego czasu będziemy mogli wygodnie gościć od 3 do 4 osób na naszej łodzi”.
Dlaczego uważasz, że ludzie powinni żeglować i pracować w tym samym czasie?
„Jest ku temu kilka dobrych powodów. Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda stwierdzili, że ludzie są bardziej produktywni w miejscach, w których lubią i czują się komfortowo. Również w przyszłości sposób pracy będzie inny i więcej osób będzie pracować na odległość. Już teraz istnieje wiele rosnących społeczności cyfrowych nomadów. Mamy również osobiste powody, aby to robić. Jest to coś, co lubimy robić. Nie chcemy pracować od poniedziałku do piątku i robić fajne rzeczy w weekendy. Chcemy dobrze się bawić każdego dnia, pracując zdalnie”.
Czy na łodzi obowiązują jakieś zasady lub tradycje?
„Nie chcemy, by ludzie czuli się do czegoś zobowiązani. Naprawdę chcemy ich pytać i uwzględniać ich życzenia tak bardzo, jak to możliwe, aby ich pobyt był przyjemny. Wolność jest dla nas bardzo ważna. Chętnie jemy, gramy w gry i prowadzimy burze mózgów razem z naszymi gośćmi”.
Opowiedz nam o swoim najlepszym rejsie żeglarskim, który odbyłeś w Holandii. Dlaczego była tak wyjątkowa?
„Naszą największą podróżą był rejs z Zeewolde do Wijk bij Duurstede. W marinie Wijk bij Duurstede wzięliśmy również ślub. Jest to martwe ramię Renu, zapierające dech w piersiach miejsce, jest tam wiele małych miejsc, które można zobaczyć. Jest to idealna rzeka do nauki i doskonalenia umiejętności żeglarskich. Na przykład woda wokół Amsterdamu może być bardzo ruchliwa i trudna dla początkujących. Nieustannie trzeba dostosowywać swoją łódź po tym, jak przepływają ogromne łodzie i tworzą duże fale”.
Jakie miejsce planujesz odwiedzić z Floating Freelancers po raz pierwszy?
„Planujemy wybrać się gdzieś w okolice Rotterdamu, aby później udać się na południe Francji. Nie mamy jednak jeszcze ustalonej trasy. Wciąż nad tym pracujemy”.
Jeśli ktoś chce do was dołączyć, czy musi mieć doświadczenie w prowadzeniu łodzi?
„Chętnie uczymy ludzi, jeśli są na to otwarci. Sami wciąż się uczymy i jesteśmy otwarci na naukę od naszych przyszłych gości”.
P.S
„Jeśli planujesz świętować swój ślub na łodzi lub w porcie, radzę mieć plan „B” na wypadek złej pogody tego dnia. Nasi przyjaciele i rodzina naprawdę lubili ubierać się w marynistyczne motywy, więc nie pomijaj swoich z takiej zabawy”.